czwartek, 22 grudnia 2011

Kino

Cześć. Byłem dziś z klasą w kinie (a jednak...), bo pan wychowawca powiedział, że albo wszyscy idą albo wszyscy zostają na lekcjach. Więc wybór nie był trudny. A w repertuarze: "Listy do M."
Początkowo byłem sceptycznie nastawiony, ponieważ z wielu recenzji, które słyszałem wynikało, że to kiepski polskie film, w którym nie ma nic ciekawego, a tu miłe zaskoczenie.
Lubie większość gatunków filmowych, o ile ich fabuła jest ciekawa lub zaskakująca. "Listy do M." cechują się lekkim humorem pomimo pewnej ilości wulgaryzmów w filmie, które nadają w pewnych momentach żartobliwego charakteru bohaterom. Znakomita obsada polskich aktorów, świetne tło muzyczne i dosyć pozytywny przekaz. Oczywiście film ma pozytywne zakończenia - tak zakończenia, bo opowiada on kilka historii.
Jeżeli nie byliście na filmie to powiem, że mimo wszystko warto obejrzeć, bo film jest dobry.

4 komentarze:

  1. Nie byłam na tym filmie. Nawet gdybym chciała jechać z klasą to dyrektor by się nie zgodził ze względu na wulgaryzmy. Choć nie rozumiem czemu nas by nie puścił skoro jesteśmy pełnoletni? Eh. Sama bym się wybrała ale cóż kino daleko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może obejrzę, pierwszy polski film od bardzo dawna. Ostatnio znikam za książkami...

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam się całkowicie z Twoim komentarzem. wszyscy wyczekujemy ze zniecierpliwieniem, ale tak właściwie na co? na kupę żarcia? prezenty? według mnie nie jest to jakiś powód warty takiej 'podniety'. i na pewno święta nie mają takiego przesłania, co kiedyś - przyjście Jezusa i takie tam.
    no tak, brak szkoły daje trochę plusów. :))
    PS będę obserwować, bo podoba mi się styl, w jakim piszesz. pozdro. ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. A właśnie chciałam na niego iść i jakoś tak to, że jest polski mnie zniechęcało. Teraz może obejrzę.

    Wesołych świąt. (;

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie obserwujemy będą usuwane, podobnie jak "fajne", czy "wejdź na..."

Jeśli chcesz pogadać poza blogiem, zapraszam na Skype, nick: Kedholt.