Witajcie. Piszę tego posta, ponieważ zaintrygował mnie komentarz Poetyckiej.
Zaskoczyło mnie "więcej radości z życia, co?" Cóź... może masz rację. Ja jednak, może to głupio zabrzmi, nie mam czasu na to. Do szkoły wstaję o 5, wracam o 16-18. Nie mam czasu, żeby spotkać się z przyjaciółmi, a żyjąc w ciągłej monotonii zauważyłem, że to jest już jedyna rzecz, która sprawia mi przyjemność. Jestem raczej typem samotnika i nie łatwo nawiązuję nowe znajomości. Koleżanka mi kiedyś powiedziała "wyjdź na miasto, spotkaj się z ludzmi", ale patrząc na moją klasę nie chce mieć kontaktu z taką patologią. Wiem, że moja klasa to w większości idioci, ale jest kilku porządnych gości. Mi jednak nie trzeba kogoś, kto podejdzie, "daj zadanie", itd.
Mam tylko trzy osoby, które mógłbym nazwać przyjaciółmi, ale wiem, że na nich mogę polegać. Jednak wracając do meritum. Ja mieszkam spory kawałek od miasta (ok. 25km) i mam tylko jeden autobus. Ciężko mi zatem spotkać się z nimi nawet w sobotę, ponieważ oni też mają swoje zajęcia.
Dlatego czekam na najbliższy wolny czas, bo dzięki niemu będzie okazja, aby się z nimi spotkać.
Pozdrowienia dla Poetyckiej. Dzięki, że powiedziałaś co myślisz, doceniam to. Nie lubię, jak ludzie słodzą...