Różnie w szkole bywa, ale żeby być takim (...) jak mój "kolega", to trzeba się starać. Otóż pewna osoba z mojej klasy z pracowni zechciała dzisiaj (a właściwie przedwczoraj) zamienić się tematami prac na pracownie. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że nie zostałem o tej zamianie poinformowany. I jak to bywa "nauczyłem się" na zadanie nr jeden. Jednak z powodu tego incydentu przyszło mi zdawać z zadania drugiego.
Kolega wielce zadowolony z siebie, że nie zostałem dopuszczony do zadania stwierdził: "Wszyscy wiedzieli, tylko Ty nie wiedziałeś".
Ale spoko, w środę mam WF, jutro mam praktyki. A, że na praktyki noszę podbijane buty, to dosyć szybko się zorientuje, że jego błąd wcale nie dotyczy tylko mnie :)
No i co teraz? Muszę w następny poniedziałek siedzieć w szkole od 7:10 do 16:30 przez niego. A co najlepsze? Autobus do domu mam dopiero 17.14, więc życzcie mi powodzenia w przygotowaniu dwóch sprawozdań.
Czy Wam też kiedyś taki (...) zrobił coś tak chamskiego, tylko dlatego, że mu się dupy ruszyć nie chciało, żeby napisać?