Nareszcie solidny mróz. Lubię zimę, chłód, ale bez przesady. Mam ferie, a jak na złość autobusy do mnie nie dojeżdżają, no, nie zawsze. Nudzi mi się, bo na narty jak wyjdzie, to po kilkunastu minutach trzeba wracać, bo wiatr przeszyje do końca.
A to już tylko dziesięć dni do szkoły. No ale nie jest najgorzej. Trzeba się przyzwyczaić w końcu :)
U mnie już spokojnie, nawet lepiej niż się spodziewałem. Siedzę w domu, mało kiedy na PC, bo babcia przyjechała i mama ględzi i ględzi...
Nie będę dużo pisał, bo jakoś nie mam ochoty, pomimo iż wiele mam do powiedzenia. Miłych ferii tym, którzy też mają i tym, którzy będą dopiero mieć.