Czy zdarza Wam się czuć rozdartym wiedząc, że jedna decyzja, jeśli okaże się błędną może przekreślić wszystko na czym Wam zależy?
Od pewnego czasu moje myśli nieustannie zaprząta jedna sprawa, coś czego dawno nie czułem. Nie będę dokładnie opisywał o co chodzi, bo nie potrafię wyjaśnić złożoności problemu. A może inaczej, wiem co chcę powiedzieć, ale są takie myśli, tak ulotne, że po wyjściu na świat mogą obrócić się w perzynę.
Nie wiem jak to możliwe, że jednocześnie jedna rzecz sprawia, że czujesz się szczęśliwy, a już chwilę później chce Ci się krzyczeć z bezradności, bezsilności, ze świadomości, że Twoje marzenia mogą prysnąć niczym kropla rosy o poranku. Czemu coś co powinno budzić radość niesie ze sobą tyle wątpliwości i coraz więcej pytań?
Człowiek to dziwna istota, niczym anioł i demon jednocześnie, niczym woda i ognień. Może budować i niszczyć, budzić nadzieję i rujnować marzenia. Czasem świadomość tego, że możesz stracić coś, czego jeszcze nie masz nie pozwala Ci, abyś uczynił kolejny krok.
Nieszczęścia i pech wciąż są moim nieodstępnym i nieodłącznym elementem. Nie tylko dla siebie, ale często dla osób na których mi zależy. Właśnie dlatego nie chce, aby zbyt wiele osób mnie poznało. Kiedyś byłem głupi i nie potrafiłem walczyć o to, na czym mi zależy, dlatego to straciłem. Teraz nie pozwolę, aby niezdecydowanie i strach mną rządziły.
Sądzę, że domyśliliście się o co chodzi. Wiem, czego chcę, ale nie wiem co się stanie, gdy stracę swoje marzenia. Żyję marzeniami, tak, chyba tak właśnie jest. Czy jeśli je stracę, umrę? Nie, raczej nie, ale stracę sen życia. Jeśli stracę przyjaciół zostanę sam.
Czy sądzicie, że postawić wszystko na jedną kartę i spalić za sobą ostatni most to dobry pomysł? Czy pozwolić nadziei przyodziać się w czyn? Chyba znam odpowiedz.
Jeżeli byliście w takiej sytuacji i chcecie się zwierzyć, to proszę bardzo. Jeżeli nie chcesz, aby publikował komentarz, napisz na początku "Priv:".
Pozdrawiam i życzę udanego Sylwestra i Nowego Roku.
Kilka słów mojego autorstwa i kilka wydarzeń, które miały kiedyś miejsce. Opowiem wam o...
sobota, 31 grudnia 2011
środa, 28 grudnia 2011
Niedawny wróg
Z każdym dniem kolejnym coraz trudniej żyć,
stanąć przeciw kłamstwom, nadal sobą być.
Czemu jest tak trudno spełnić swe marzenia?
Prawda oraz miłość - czy ich już tu nie ma?
Lód łza słona topi, gniew piece rozpala,
zła władza tu rządzi i kłamstwo pochwala.
Czemu chcą nas zepchnąć - ludzi z ideami,
niszczą kraj ojczysty durnymi rządami.
Non possumus krzyknąć nikt już nie potrafi,
a gdy się ktoś znajdzie, wnet do piachu trafi.
Dobrego człowieka na bok się odtrąca,
komunizm powrócił - ręka królująca.
stanąć przeciw kłamstwom, nadal sobą być.
Czemu jest tak trudno spełnić swe marzenia?
Prawda oraz miłość - czy ich już tu nie ma?
Lód łza słona topi, gniew piece rozpala,
zła władza tu rządzi i kłamstwo pochwala.
Czemu chcą nas zepchnąć - ludzi z ideami,
niszczą kraj ojczysty durnymi rządami.
Non possumus krzyknąć nikt już nie potrafi,
a gdy się ktoś znajdzie, wnet do piachu trafi.
Dobrego człowieka na bok się odtrąca,
komunizm powrócił - ręka królująca.
sobota, 24 grudnia 2011
W cieniu skryte
Cień - w nim ciągle nam żyć przychodzi
On nadzieje i marzenia nasze spowija
Serce niepewnie bijące, pełne smutku okrywa swym płaszczem
Czasem chce mi się płakać z bezradności,
z własnych słabości.
Lecz muszę być silny, nie ulegnę
Muszę żyć, dopóki ta iskra nadziei płonie
Nie poddam się
Będę walczył, aż umrą me marzenia -
bez nich i ja żył nie będę
Ostatnie kilka chwil, każdy oddech i uderzenie serca, w cieniu skryte przed złym światem
On nadzieje i marzenia nasze spowija
Serce niepewnie bijące, pełne smutku okrywa swym płaszczem
Czasem chce mi się płakać z bezradności,
z własnych słabości.
Lecz muszę być silny, nie ulegnę
Muszę żyć, dopóki ta iskra nadziei płonie
Nie poddam się
Będę walczył, aż umrą me marzenia -
bez nich i ja żył nie będę
Ostatnie kilka chwil, każdy oddech i uderzenie serca, w cieniu skryte przed złym światem
czwartek, 22 grudnia 2011
Kino
Cześć. Byłem dziś z klasą w kinie (a jednak...), bo pan wychowawca powiedział, że albo wszyscy idą albo wszyscy zostają na lekcjach. Więc wybór nie był trudny. A w repertuarze: "Listy do M."
Początkowo byłem sceptycznie nastawiony, ponieważ z wielu recenzji, które słyszałem wynikało, że to kiepski polskie film, w którym nie ma nic ciekawego, a tu miłe zaskoczenie.
Lubie większość gatunków filmowych, o ile ich fabuła jest ciekawa lub zaskakująca. "Listy do M." cechują się lekkim humorem pomimo pewnej ilości wulgaryzmów w filmie, które nadają w pewnych momentach żartobliwego charakteru bohaterom. Znakomita obsada polskich aktorów, świetne tło muzyczne i dosyć pozytywny przekaz. Oczywiście film ma pozytywne zakończenia - tak zakończenia, bo opowiada on kilka historii.
Jeżeli nie byliście na filmie to powiem, że mimo wszystko warto obejrzeć, bo film jest dobry.
Początkowo byłem sceptycznie nastawiony, ponieważ z wielu recenzji, które słyszałem wynikało, że to kiepski polskie film, w którym nie ma nic ciekawego, a tu miłe zaskoczenie.
Lubie większość gatunków filmowych, o ile ich fabuła jest ciekawa lub zaskakująca. "Listy do M." cechują się lekkim humorem pomimo pewnej ilości wulgaryzmów w filmie, które nadają w pewnych momentach żartobliwego charakteru bohaterom. Znakomita obsada polskich aktorów, świetne tło muzyczne i dosyć pozytywny przekaz. Oczywiście film ma pozytywne zakończenia - tak zakończenia, bo opowiada on kilka historii.
Jeżeli nie byliście na filmie to powiem, że mimo wszystko warto obejrzeć, bo film jest dobry.
wtorek, 20 grudnia 2011
Nowa wojna cz.2
Drogi Piotrze
Jak z pewnością wiesz złe czasy nadeszły. Czas który nastał będzie od Ciebie wiele wymagał, ale musiusz wytrwać, nie możesz ulegać pokusom. Ksiądz, który dał Ci ten list to brat Tobiasz. Zostało nas niewielu.
Jednak nie martw się chłopcze. Dostąpiliśmy objawienia. Wkrótce świat zyska nową nadzieję, a nieczyste oddziały wrócą znów w piekielne kręgi. Przybył do nas Anioł z Tronów i obwieścił, że wkrótce łaska zostanie zesłana na jednego z młodych, jak kiedyś powiedział nasz papież. To TY jesteś tym, który ma wziąść na siebie brzemie i przybyć do nas. Ty jesteś tym, który poniesie miecz jezusow i zgładzi znów Szatana.
Przybądz do nas w następną niedzielę, czas ucieka.
Brat Jan
Czytając w ciszy te słowa Piotr zaczął rozumieć, że na prawdę jest jeszcze szansa, że nie wszystko stracone. To była jego jedyna nadzieja. Nie mógł jednak zrozumieć dlaczego to on został wybrany, dlaczego to jemu przypadła misja wyzwolenia spod władzy diabłów tego świata. Jedno było jednak pewne – musiał iść.
-Jasiu? - zagadnął brata, choć nie był pewien swego głosu. - Nie martw się, wszystko będzie dobrze.
Położył rękę na ramieniu brata i zaprowadził go do łóżka. Położył go na miękkim materacu, który już miał swoje lata, lecz nie był zbytnio zniszczony. W tych czasach nie było czasu martwić się o to, na czym się śpi, lecz czy się obuszi.
-Piotrek – zagadnął chłopiec. - I co teraz będzie?
-Nie mam pojęcia. Ale wiem, że już za dwa dni skończy się stary świat i musimy wierzyć, że na lepsze.
Pogłaskał jeszcze brata po głowie i siedział przy nim, aż ten nie zasnął. Wstał i z jedynej małej szafy wyciągnął kilka ubrań dla siebie i brata. Wziął stary plecak i zaczął pakować wszystko, co będzie potrzebne. Gdy część spakował opadł się o łóżko i sam też poszedł spać.
* * *
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Wszystko co dobre...
...szybko się kończy. A mianowicie mój jakże wspaniały i spokojny czas wolny, spowodowany nieobecnością mojej mamy, która przez dwa miesiące była we Włoszech.
Gdy dziś wróciłem do domu wiedziałem, że ona już jest, więc nawet na korytarzu nie świeciłem światła, żeby nie słuchać jej gadania. No ale ona musi wszystko wiedzieć, więc sama zaświeciła i się zaczęło: "Zmieniłeś się o 200%, nie do poznania.", "Po co Ci takie buty, nie było normalnych?", "Coś Ty zrobił z włosami?", "Ty niszczysz swoje dzieciństwo"...
Taa... niszczę swoje dzieciństwo, które ona olała gdy byłem jeszcze w podstawówce. Teraz mi wielkie wywody prawić zaczyna. Biernie musiałem tego słuchać, aż do momentu gdy usłyszałem "Ja takiego syna nie chcę". Musiałem odpowiedzieć. "I dobrze, to nie miej". Mam już dość tego, że ona nigdy nie miała dla mnie czasu, tylko zawsze narzekała, że wszystko robię źle, zawsze jestem najgorszy. I teraz, kiedy jej opinia nic mnie nie obchodzi chce, abym się zmienił ku jej upodobaniu.
Piękne dwa miesiące, które były czasem spokoju i wypoczynku od uciążliwego irytowania mnie ciągłym narzekaniem jaki to ja jestem niestety minęły. W sumie mogę uznać, że te dwa miesiące były jednymi z lepszych "z mojego dzieciństwa".
Mam nadzieję, że Wy nie musicie słuchać ciągłych "a syn pani *** robi to a tamto". Zero pochwał, 100% nagan. Życzę Wam miłych świąt, bo nie wiem, czy jeszcze mnie coś ruszy przed tym "magicznym okresem".
A to jedna z moich ulubionych piosenek, które znam od najmłodszych lat. Niestety kompakt mi się rozleciał i zostało mi słuchać na necie, ale zawsze to coś.
środa, 14 grudnia 2011
Osiem dni...
...do świąt. Jak miło. Ostatni czas na zrobienie porządków etc. Ogólnie nudy w najbliższym czasie.będą.
W najbliższy czwartek muszę iść z klasą na "Listy do M.". Jeżeli ich zachowanie będzie standardowe to nie będzie czego oglądać.
Muszę pochwalić się wyszukanym humorem i inteligencją... mojej klasy. Po ostatnich dwóch dniach na moją klasę tylu nauczycieli się wyżaliło wychowawcy, że na godzinie usłyszeliśmy: "Jeśli chcecie, to ja mogę klasę rozwiązać, pani ***(od matmy) załatwi Wam jedynki i się pozbędziemy kilku takich". Ja jestem z tego pomysłu zadowolony, bo na mnie się nie skarżą i jeśli klasa będzie rozwiązana to przepiszę się do klasy, do której chodzi mój przyjaciel. Taki scenariusz mi pasuje, ale moim zdaniem odpadnie z 2-3 gości maksymalnie...
Dzisiejszy dzień był całkiem znośny, bo miałem skrócone lekcje. Bez pytania i takich głupot. Po szkole poszedłem do biblioteki w Tyczynie i wypożyczyłem kolejną książkę. Trochę się tego uzbierało, ale jestem zadowolony, bo wróciłem do wcześniejszego tempa. Teraz mam dwie książki + lekturę (Potop), gdzie przeczytałem pierwszy tom i na razie robię przerwę, bo średnio mi przypadł do gustu.
Na miły początek dnia miałem dziś:
I na koniec jakaś muzyka:
W najbliższy czwartek muszę iść z klasą na "Listy do M.". Jeżeli ich zachowanie będzie standardowe to nie będzie czego oglądać.
Muszę pochwalić się wyszukanym humorem i inteligencją... mojej klasy. Po ostatnich dwóch dniach na moją klasę tylu nauczycieli się wyżaliło wychowawcy, że na godzinie usłyszeliśmy: "Jeśli chcecie, to ja mogę klasę rozwiązać, pani ***(od matmy) załatwi Wam jedynki i się pozbędziemy kilku takich". Ja jestem z tego pomysłu zadowolony, bo na mnie się nie skarżą i jeśli klasa będzie rozwiązana to przepiszę się do klasy, do której chodzi mój przyjaciel. Taki scenariusz mi pasuje, ale moim zdaniem odpadnie z 2-3 gości maksymalnie...
Dzisiejszy dzień był całkiem znośny, bo miałem skrócone lekcje. Bez pytania i takich głupot. Po szkole poszedłem do biblioteki w Tyczynie i wypożyczyłem kolejną książkę. Trochę się tego uzbierało, ale jestem zadowolony, bo wróciłem do wcześniejszego tempa. Teraz mam dwie książki + lekturę (Potop), gdzie przeczytałem pierwszy tom i na razie robię przerwę, bo średnio mi przypadł do gustu.
Na miły początek dnia miałem dziś:
I na koniec jakaś muzyka:
poniedziałek, 5 grudnia 2011
Jak tu miło i spokojnie
Witajcie. Od wczorajszego wieczora mam dobry humor, ponieważ się pogodziłem z przyjaciółką. A tak poza tym miałem dzisiaj całkiem niezły dzień: nie pisałem zaległej kartkówki, wiem co mam zaliczyć z pracowni i jutro mikołaj. Czekam na prezent jakiś hehe.
Dzisiaj rozpocząłem dzień od Frugo (rozpocząłem dzień o godzinie 10) i jakoś mi szybko i sennie zleciał.
Jutro mam praktyki, więc odwalam lenia i cieszę się wolnym dniem.
Życzę Wam powodzenia w szkole, studiach etc. i prezentów :)
Dzisiaj rozpocząłem dzień od Frugo (rozpocząłem dzień o godzinie 10) i jakoś mi szybko i sennie zleciał.
Jutro mam praktyki, więc odwalam lenia i cieszę się wolnym dniem.
Życzę Wam powodzenia w szkole, studiach etc. i prezentów :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
