To co tu napisałem, napisałem dlatego, że... nie wiem dlaczego. Myślałem o wizji apokalipsy i wpadł mi do głowy właśnie taki pomysł. Przeczytacie to sami stwierdzicie, ile to warte.
Prolog
Ruiny, tyle można powiedzieć o niegdyś wspaniałym Krakowie, ostatnim bastionie ludzi. Wojna, panująca w tym świecie wkrótce się skończy, ludzie znikną z tego świata i wkroczą do niego jego prawdziwi właściciele. Czy będą stawiać opór, czy też nie, koniec będzie bliski. Już tylko chwile dzielą nas od odzyskania tego, co ludziom się nie należało. Adam dał nam możliwość zrobycia władzy. Emmanuel nie zwycięży, teraz jest nasz czas, nasza ziemia, odzyskamy Eden. Samael
Rok 2119, czerwiec
Krwawe oddziały znów przybyły na ziemię. Diabły, piekielne bramy się otworzyły i wszystkie piekieł kręgi wyszły z otchłani. Gdzie są anioły? Gdzie jest Bóg? Gdzie jego zwycięstwo?
Nazywam się Artur Kilmar, jestem dowódcą chyba ostatniej ludzkiej twierdzy na tej ziemi. Dwa lata, tylko tyle potrzebowały upadłe anioły, aby przejąć kontrolę nad tym światem. Kto ma zwyciężyć? Ludzie są bezsilni, wiara upada. Ameryka spłonęła żywym ogniem i potępieńcy walczą teraz w przeklętych oddziałach. Nie ma już Azji, ani Afryki. Dlaczego Polska wciąż się broni, czy tak miało być?
Rozdział I: Biały włos
Przez szary zaułek przebiegł cień. Mrok wieczora kryje strach. Ciche modlitwy dodają otuchy ostatnim ludziom. Zbyt wielu księży straciło wiarę w tak trudnym czasie. Wielu egzorcystów w piekielnym ogniu traci swoje zmysły.
Odważni lub głupi wędrują pustymi ulicami szarych miast. Nikt nie wie kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Grzech dodaje siły upadłym aniołom, a ludzie tracą wiarę, każda godzina, każda minuta ich osłabia.
-Piotrze, kiedy to się skończy?- zlęknionym głosem zapytał swojego brata młody, jasnowłosy chłopiec o niebieskich oczach.
-Nie wiem, nie mam pojęcia. Nie bój się Jasiu, musisz wierzyć, że Bóg nam pomoże. - odparł z nadzieją w głosie starszy brat. Jego ciemne włosy spływały po ramionach. W ręku trzymał różaniec z czarnego drewna.
-Ale ja się boję, gdzie są nasi rodzice? -prawie płacząc chłopiec. Ubrany w szare spodnie i niegdyś biały podkoszulek opierał się o ścianę, bo nie wiedział, co innego może zrobić.
Wszędzie było ciemno, bo nie było prądu. Jedynie niestały blask świecy oświetlał pokój. Dwa łóżka, stół i niewielki, kafelkowany piec. Ciepłe światło nie dawało poczucia bezpieczeństwa. Nie było komunikacji ze swiatem, a właściwie z dawnym światem. Odkąd rozpoczęła się Trzecia Wojna zniknęło wszelkie dobro na świecie. Kościół podejrzewał, że to może być kres ludzkości. Miał rację. Niewielu przerzyło wybuch bomby atomowej. Większość populacji zginęła od promieniowania, wielu zginęło w zamieszkach. Jednak część ukryła się w bunkrach, czekając na lepszy czas. Sto lat pod ziemią zmieniło oblicze świata. Wszędzie ruiny zniszczonych miast niosły echo dawnych wydarzeń.
Do drzwi ktoś zapukał. Był wieczór, więc to nie był dobry znak. Piotr wstał i podszedł do drzwi. Przez wizjer ujrzał postać ubraną w czarny, skórzany płaszcz, o twarzy ukrytej w obszernym kapturze.
-Otwórz Piotrze. -usłyszał głos jakby wydobywał się zza niego. Wbrew swojej woli zdjął zasuwę i otworzył drzwi. Nieznajomy wszedł do środka i zrzucił kaptur ukazując bladą twarz. Białe, długie włosy spływały mu pod płaszcz. - Witaj. Mam na imię Jerzy. - ciepłym głosem przedstawił się chłopcom. - Mam coś dla Ciebie. Jestem księdzem. - to mówiąc przekazał Piotrowi kopertę. - Teraz odejdę, a Ty przemyśl to co jest tam napisane. - zarzucił kaptur na głowę i wyszedł na ciemną ulicę, zniknął w cieniach miasta.
Piotr stał jak skamieniały. Patrzył na kopertę, którą otrzymał od księdza. Nie czekając długo otworzył ją i spojrzał na list napisany skośnym, lecz eleganckim pismem. I zaczął czytać.
Przepraszam, nie dotrwałam do końca, nawet do połowy. Jakoś nie potrafię się wczuć w tę książkę/ opowiadanie.
OdpowiedzUsuńWcale go nie wyrzuciłam przez okno. Ten żart ci się wcale nie udał. Żałuję że ci o tym powiedziałam.
OdpowiedzUsuńfragment zalatuje mi książką "Metro 2033". Tak jak Narratorka nie potrafiłam się w czuc, ale doczytałam do końca. Całkiem zgrabnie Ci to idzie, zobaczymy jak będzie dalej ;)
OdpowiedzUsuńnie dałam rady tej książce. Odrzucił mnie patetyczny sposób przedstawiania otoczenia przez autora. Pisał tak, jakby opowiadał o ostatnim zrywie narodowo - wyzwoleńczym, przelanym hektolitrami krwi. Zupełnie nie mój gust. Chociaż chcę wrócic do tej książki, bo zaczynała się ciekawie. Trudno tylko się ją czyta według mnie.
OdpowiedzUsuńCałkiem dobrze zapowiadający się początek:) Spodobał mi się sam pomysł i przedstawienie zarysu sytuacji, w jakiej znaleźli się bohaterowie, jednak to za mało, by powiedzieć o tym nieco więcej. Rozdział jest nieco krótki i zastanawiam się, czy jest to zaledwie fragment, czy może całość.
OdpowiedzUsuń