Dobra. Byłem wczoraj i dzisiaj (się przeciągnęło) na osiemnastce kuzyna i co tu dużo mówić, coraz bardziej zdaję sobie sprawę z tego, że spora część młodzieży potrafi zastopować i nie uchlać się tak, żeby pod stołem leżeć. Jak to na osiemnastkach bywa wszyscy piją (ja się nie dam) i różne, dziwne rzeczy się dzieją, m.in. spadające kasztany w remizie (pod dachem) albo dzikie tańce Matułki z browarem :D
Ale strasznych rzeczy (a uwieżcie, że jego tańca się nie da zapomnieć) wystarczy. Suma sumarum - było całkiem nieźle. Zdałem sobie sprawę również z tego, że dziewczyny niekoniecznie piją mniej od facetów, ale to nie oni klęczeli przed WC-tem z pochyloną głową :)
Ja zająłem się waflami i kanapkami oraz przeglądaniem muzyki na PC-cie. W sumie to tyle, bo niestety, ale musiałem iść sam.
PS: Śledzik, życzę szybkiego powrotu do zdrowia :)
Kurcze... a jednak bym sie z Tobą zabrała :P Ale nie było tak źle a co do picia nie wszyscy maja tak "twarde" żołądki :P
OdpowiedzUsuń